Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manga. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 kwietnia 2020

Jak tropikalna rybka tęskniąca za śniegiem (tom 1) — Ostrze nad mangą #1

Niedawno swoją premierę miała nowość od Studia JG o tytule Jak tropikalna rybka tęskniąca za śniegiem (oryg. Nettaigyo yuki ni kogareru). Byłam nią zainteresowana ze względu na tematykę (shoujo-ai) i przez to, że była porównywana do Yagate kimi ni naru (pol. Gdy zakwitnie w nas miłość), której posiadam 7 tomów. Kolejną kwestią, która mnie zainteresowała, była piękna grafika, której przyjrzałam się na angielskich skanlacjach (tylko kilka pierwszych stron, aby nie zdradzać sobie wszystkiego). No i biorąc pod uwagę, że staram się zebrać do swojej kolekcji wszystkie mangi o tematyce shoujo-ai i yuri, które zostały wydane w Polsce, nie mogłam sobie odpuścić Rybki. 

Szczerze mówiąc, miałam większe oczekiwania co do samej mangi i zawiodłam się pierwszym tomem. Czytając inne mangi, o tej tematyce, zauważyłam jedną rzecz — jedna z głównych bohaterek zawsze jest tą idealną dziewczyną podziwianą przez wszystkich w szkole, ale ukrywająca w głębi siebie jakieś przykre rzeczy (Mei z Citrusa, Toko z Gdy zakwitnie w nas miłość i Koyuki z Rybki). W pewnym momencie zaczęło mnie to z deka irytować, ale stwierdziłam, że w końcu twórcy mang muszą się na czymś skupić, a widocznie na takie rzeczy jest popyt. 
Bardzo fajną rzeczą jest oczywiście grafika, która jest naprawdę dokładna i zachwyca, zwłaszcza kilka pierwszych stron w kolorze. Jeżeli chodzi o fabułę. Moim zdaniem zbyt szybko się dzieją niektóre sytuacje. Czytelnik nie jest w stanie ogarnąć, co tak właściwie w danym momencie się stało i chwilę musi potrwać, aż zacznie to dostrzegać. Część rzeczy nawet nie jest wyjaśniona, więc ciężko pojąć, jaki związek mają kolejne wydarzenia z tym, co działo się poprzednio.
Zwróciłam uwagę na podawanie oficjalnych nazw gatunków, które szkoła Nanahama (szkoła, do której uczęszczają główne bohaterki) posiada w swoim oceanarium. Jest to naprawdę fajna sprawa i można się z niej wiele nauczyć, o ile informacje tam podawane są prawdziwe (choć z tego, co pisze autorka w posłowiu, możemy się domyślić, że bardzo zwracała uwagę na prawdziwość informacji zamieszczanych w swojej mandze). 
Charaktery bohaterek są mi znane z innych mang, co mnie delikatnie martwi, ale jednocześnie pozwala jeszcze lepiej wczuć się w ich sytuacje. Główna bohaterka, Konatsu, przeprowadza się z Tokio do nadmorskiej miejscowości do swoich krewnych po tym, jak jej ojciec został wydelegowany do innego kraju. Jest samotna, nie potrafi odnaleźć języka z osobami ze szkoły, a jedyną osobą, z którą w jakiś sposób potrafi rozmawiać, jest Koyuki, jedyna członkini klubu miłośników oceanariów. Koyuki natomiast jest niedoścignionym ideałem, którą podziwiają wszyscy, jednak nie jest ona taka, na jaką wygląda. Hmmm, przypomina mi to bardzo Toko. Jest jeszcze jedna bohaterka, na którą zwrócono większą uwagę i jak na razie jest to moja ulubiona postać. Mianowicie chodzi mi o Kaede — członkini klubu robótek ręcznych i wypieków (zapewne coś przekręciłam, ale sens jest praktycznie taki sam. Mam nadzieję, że będzie pojawiać się częściej, gdyż jej charyzma sprawia, że manga jest dużo ciekawsza i chce się ją czytać. 

Jest to dopiero pierwszy tom, więc nie mogę powiedzieć za dużo o całej mandze, ale jak już mówiłam na początku, miałam dużo większe oczekiwania, których Rybka nie spełniła. Mam nadzieję, że w dalszych tomach będzie już tylko lepiej. 
Moja ocena na ten tom to mocno naciągane 6/10 i liczę na to, że będzie tylko rosło. Kolejny tom już za jakiś czas, więc również postaram się coś o tym napisać. 

Na sam koniec tylko dodam, że serdecznie zapraszam na moje social media. Niedawno założyłam instagrama, gdzie będę starać się wstawiać czytane mangi/novelki czy po prostu zdjęcia z tego, co akurat robię. Mam nadzieję, że tym samym poprawię z deka czytelnictwo tego bloga. 
Linki do sociali poniżej. A teraz się żegnam i życzę zdrowia i braku nudy w tych ciężkich czasach dla osób niebędących introwertykami. Do następnego! 

wtorek, 31 marca 2020

Manga update #1.2 — Citrus, Boruto i inne

Druga część manga update. Poprzednią znajdziecie TUTAJ.

5. Yona w blasku świtu (Akatsuki no Yona)


Przyznam szczerze, że anime oglądałam bardzo dawno temu (chyba, jak jeszcze wychodziło). Czytając ten tom nie byłam pewna czy skończyłam czytać poprzedni i miałam lekki mętlik w tym, co obecnie się dzieje. Po odnalezieniu Niebieskiego Smoka trzeba było wyruszyć na poszukiwania kolejnego — Zielonego. Jak w przypadku Białego i Niebieskiego było łatwo przekonać ich do podróży z naszą główną bohaterką i jej świtą, tak w przypadku Jea-Ha'y (przepraszam, jeżeli coś źle odmieniam) już nie było tak prosto. Pomimo tego, że Smoki mają zakodowane, że powinny pomagać swojemu władcy, Jea-Ha ma kompletnie inne plany. Z pomocą przychodzi nam kapitan piratów, która pomimo lekkiej niechęci do Yony, która nic nie wnosi do jej statku, przyjmuje bandę czerwonowłosej i razem ruszają ratować kobiety przeznaczone na sprzedaż.
Lubię Yonę za jej prostotę, a zarazem za to, jak pokazuje uczucia bohaterów, którzy zmagają się ze swoim być albo nie być. No i oczywiście za różnorodność bohaterów. Nikogo nie powinno dziwić, że uwielbiam Haka za to, jaki jest w stosunku do Yony — często z niej drwi, ale równocześnie zrobiłby dla niej dosłownie wszystko. Uwielbiam też uroczą stronę Niebieskiego Smoka (przez niego też kupiłam preorder tej mangi dla ślicznej pocztówki), który w ciszy obserwuje i odzywa się tylko wtedy, kiedy musi. Ten jego spokój jest w pewnym sensie stabilizatorem reszty bohaterów, którzy chyba nie wiedzą, co to cisza i spokojne przekazywanie swojego zdania. No cóż, tomik skupiał się tylko na akcji z ziołem, które Yona musiała zdobyć, aby dostać się na statek oraz ze zniewolonymi kobietami. Nie wiemy, jak się to skończyło, gdyż akcja będzie kontynuowana w następnym tomiku. Ogółem oceniam 6. tom pozytywnie. Jak już wspominałam, lubię tę serię od bardzo dawna. Po obejrzeniu anime zaczęłam czytać mangę na internecie, ale przerwałam chwilę po pojawieniu się Zeno. Gdy dowiedziałam się, że będzie wydawana w Polsce, stwierdziłam, że skusze się na nią.


6. Kakegurui


Ach, tomik 3. i 4. to miód dla moich oczu. Pomimo dostępności anime na Netflixie nie obejrzałam go, gdyż zaczęłam od mangi. Zapewne obejrzę je dopiero po przeczytaniu mangi do odpowiedniego momentu. Co lubię w tej mandze? Oczywiście hazard! A raczej to, jak akademia do niego podchodzi. Każda z postaci ma swój indywidualny charakter, historię, metody i osoby wątek. To mi bardzo przypomina Akuma no Riddle, gdzie była podobna sytuacja — każdy z odcinków to inny przeciwnik. Podobnie ma się z Kakegurui, gdzie każdy z tomów pokazuje coś innego. Tym razem Yumeko miała do czynienia z masochistką i idolką. No powiem szczerze fajne połączenie. Jednak żeby nie było tak pięknie, coś mi nie pasowało. Ja wiem, że to tylko manga, jednak z deka denerwuje mnie ta przenikliwość Yumeko, która dostrzega dosłownie wszystko i jest kilka kroków przed przeciwnikiem. Oczywiście nasza bohaterka też opiera się na instynkcie i domysłach, jednak motyw z aż takim zaufaniem do Suzui'a może z deka dekoncentrować czytelnika tak jak mnie. Pomijając już to, osobiście Jabami bardzo mnie zainteresowała. Jej inteligencja i nieszablonowy charakter sprawia, że chce się to czytać. Oprócz tego manga sprawia, że czasami muszę pomyśleć, więc odprężenie się i czytanie Kakegurui nie idzie u mnie w parze.
Trzeci tom był dla mnie okej, dowiadujemy się z niego kilku ciekawych rzeczy. No i relacja pomiędzy Mary a przewodniczącą jest napisana dziwnie, ale zarazem intrygująco. Jestem ciekawa, jak się w ogóle rozwinie cała sprawa z przewodniczącą i całym samorządem (btw, co Japończycy mają z tym że w mangach wszystko spada na uczniów? Gdzie nauczyciele?).
Czwarty tom to akcja z Idolką Yumemi Yumemite — typiarą, którą miałam ochotę udusić minimum kilka razy przez cały tomik. Jakoś nigdy nie lubiłam idolek i to się raczej nie zmieni. Jeszcze zachowanie samej Yumemite jest tak mocno irytujące, że, nie ukrywam, rzuciłam w pewnym momencie tomikiem o ścianę. Sytuacja miała miejsce, kiedy przyznaje się do tego, że nienawidzi spoconych fanów z jej fanklubu. No szlag mnie trafia, kiedy to czytam. Jak nie chcesz czegoś takiego, to im to powiedz. Jak cię kochają, to się posłuchają! Jednakże przyznaję, że Yumemi ma łeb, jeżeli chodzi o hazard. Postawić swoją przyszłość na szali w rozgrywce z wariatką? To jest dopiero wyzwanie! Pomimo tego, że manga jest dość przewidywalna, lubię ją czytać dla tej adrenaliny. Tak, przyznaję się, że czytając Kakegurui poziom adrenaliny w moim organizmie wzrasta, a tym samym endorfiny. Nie wiem dlaczego tak jest, ale lubię motyw hazardu, w dodatku tak ciekawie wplątanego w całą fabułę i nie tak monotonnego, jak zwykły poker czy black jack. Ogółem wszystkie kategorie ze starcia z Yumemite podobały mi się, jednak nie jestem zadowolona z zakończenia, gdzie fani Yumemi mimo wszystko pozostali przy niej. No przepraszam, ale ja po takim czymś zastanowiłabym się dwa razy kogo wspieram. Chyba że ci ludzie nie mają mózgów lub są zbyt zaślepieni jej osobą.
Tyle na temat Kakegurui. Czekam na następny tom i mam nadzieję, że autor dostarczy jeszcze więcej emocji.

7. Citrus


Citrus to jedna z pierwszych mang, jakie zaczęłam czytać na internecie. Miałam do niej wielki sentyment i pomimo tego, że oglądałam anime i już dawno miałam przeczytane obecne wydarzenia, i tak kontynuuje kupowanie tej mangi. Obecnie na celowniku miałam 7. tom.
Choć Citrus to w moich oczach manga dość abstrakcyjna posiadająca swoje wady i zalety, wciąga czytelnika w zaskakujący sposób. Sama "zakazana" relacja pomiędzy siostrami jest już wystarczająco dziwna, ale przecież nie są złączone krwią, czyż nie? Tomik 7. to dalszy rozwój relacji Yuzu i Mei, które przeszły już do następnej fazy, choć dalej ukrywają swój związek. Ciekawym zagraniem ze strony twórców jest niezaprzeczalnie rozwój charakteru Mei, która od pierwszego tomu zmieniła się niemal nie do poznania, a to wszystko przez wpływ Yuzu. Ten tom wprowadza również nową postać, raczej epizodyczną, która przynosi dodatkową akcję w idealnym świecie dziewcząt. Suzuran Shiraho to dziewczyna o przenikliwym wzroku i niecodziennym zainteresowaniem. Przez swoje obserwacje potrafi uchwycić niewiarygodne rzeczy, o których nie mają pojęcia nawet sami zainteresowani. Saburouta (autorka) korzysta ze standardów romansów i ponownie pokazuje, jak cudowna jest miłość od pierwszego wejrzenia (nie, nadal w nią nie wierzę). Shiraho zakochuje się w Mei, a raczej w jej obliczu, które pokazuje przed całym światem. Co prawda Mei zaczęła się już zmieniać jakiś czas temu, jednak swoją "lepszą" stronę pokazuje nadal tylko w towarzystwie Yuzu. Podobał mi się pomysł festiwalu i wydarzeń, które tam się odbywały. Nie ukrywam, że widok Mei w yukacie przyprawił mnie o zawał serca, a do tego związane włosy... czysty majstersztyk (dodając do tego przepiękną kreskę Saburouty). A wracając jeszcze do Shiraho, podoba mi się jej relacja z Yuzu. Pomimo tego, że dostała kosza od Mei, zaprzyjaźnia się ze starszą Aiharą i chce jej pomóc w uzyskaniu większej ilości czasu, który mogłaby poświęcić na budowanie coraz to mocniejszej więzi z Mei (nie wspominałam o tym, ale Yuzu i Shiraho poznały się na szkole letniej). 
Tomik oceniam pozytywnie i nie mogę uwierzyć, że manga zbliża się powoli do końca (no jeszcze 3 tomiki, ale to i tak małooo). 


8. Boruto


Ostatnią mangą na liście jest 8. tom Boruto. Przyznam szczerze, że z samego początku skazywałam całą serię Boruto na porażkę, ze względu na uprzedzenia, co do kontynuacji świetnych serii, jednakże po kilku pierwszych tomach zmieniłam swoje zdanie i uważam następcę Naruto za coś udanego. 
Ósmy tom rozkręca akcję z Łuską. Dowiadujemy się nieco więcej, czym jest Karma i o przeszłości Kawakiego. Dobrym posunięciem twórców jest ogarnianie nowego bohatera całej serii i pokazywanie jego relacji z Naruto i Boruto. Wątek Łuski ma duży potencjał i nie jest ważne to, że z deka przypomina Orochimaru. Dzięki niemu dostajemy dawkę nowych bohaterów oraz pokaz nowej technologii, jaka nastała w erze powojennej. Jeżeli chodzi o nowych bohaterów — odkąd zobaczyłam Kojiego Kashina, nie mogę przestać myśleć o tym, że nasz ukochany Jiraya zostawił po sobie dzieciaka. Możliwe, że to tylko specjalny zabieg twórców, że Kashin jest bardzo podobny do legendarnego sanina, jednak może być też tak, że to naprawdę syn Jirayii, co by wyjaśniało to, że mógł się na spokojnie przedostać do Konohy, omijając zabezpieczenia rodu Yamanaka. 
Jedną z rzeczy, która bardzo mi się spodobała jest relacja między Kawakim, a Naruto. Uzumaki już w swojej serii miał dar przekonywania i sprowadzania złych na dobrą drogę, ale jego tajemna moc jest również ukazana w serii swojego syna. Widać jednocześnie, że Naruto naprawdę dojrzał (no w końcu jest po trzydziestce) i był doskonałym wyborem na 7. Hokage. 
Wspomniałam wcześniej o nowych technologiach. Nie podoba mi się to, że Naruto z genialnego shinobi został ukazany jako bezradny dzieciak, który nie może poradzić sobie z jednym przeciwnikiem. Pamiętamy, jak walczył z Sasuke, jednym z najpotężniejszych ninja w świecie Naruto, a tutaj dostajemy walkę pomiędzy Naruto a Deltą i najwyraźniej to posiadaczka zaawansowanego sprzętu dominuje. 
Pomijając ten szczegół, jestem zadowolona z tomiku i mam nadzieję na większy rozwój historii organizacji i na dalsze ćwiczenia nad Karmą (oraz mocniejsze wyjaśnienia czym tak właściwie to jest).


To już na tyle z manga update. Mam nadzieję, że przypadł wam do gustu. Postaram się robić takie coś częściej niż raz na kilka lat. 
Do usłyszenia w następnych postach!

PS.: W BIBLIOTECZCE pojawiły się zdjęcia mojej obecnej kolekcji. 

niedziela, 29 marca 2020

Manga Update #1.1 — Atak Tytanów, Silver Spoon i inne...

Przez to "wolne" nie mam co robić (oczywiście w przerwie między robieniem prac na studia, bo nie ma tak fajnie, że kompletnie się teraz nic nie robi z nauką), więc stwierdziłam, że może sobie ponadrabiam kilka serii? I tak właśnie prezentuję wam 11 tomików 8 serii. Każdy pokrótce opiszę. Mam nadzieję, że tym samym zachęcę niektórych do czytania poszczególnych serii. Dzielę post na dwa, gdyż wyjdzie on za długi. Na kolejny zapraszam już jutro!




1. Atak Tytanów


Przeczytałam tomy od 25 do 27. Wczoraj pojawił się post o anime, dzisiaj trochę o mandze, gdyż wydarzenia z tych tomów wyprzedzają animacje. Do Sagi Mare weszliśmy już w poprzednich tomach, ale to w tych trzech wszystko zaczyna rozwijać się coraz to bardziej. Jestem zaskoczona, jak łatwo Erdianie zaczęli się dostosowywać do tego, co dzieje się na świecie poza murami. Równie mocno jestem zaskoczona zmianami w charakterach poszczególnych postaci. Najbardziej w Erenie, który zmienił się diametralnie (nie tylko fizycznie), choć dalej pozostaje tym niegrzecznym gnojkiem, który gdzieś ma hierarchię w dowództwie. Jeszcze kilka miesięcy, a może lat, byłam sceptycznie nastawiona do całej tej historii z Mare i tym, że ludzie zza murów to nie jedyna ludzkość, która przeżyła, jednak teraz stwierdzam, że cały zamysł na Mare jest ciekawy i dobrze napisany. Cała historia dość mocno zaczęła się rozwijać i widać, że wkrótce to może być już koniec mangi (który w sumie miał nastąpić już dawno temu, ale najwyraźniej Isayama zmienił zdanie). Wątki zaczynają się już pomału zamykać, choć powstają kolejne.
Plusem dla serii jest pojawienie się nowych postaci, które dodają z deka świeżości do tego, co już znaliśmy. Chociażby taka Gabi, która jest nielubiana przez wielu czytelników za wydarzenia ze 105. rozdziału, jednakże widzę w niej potencjał i osobiście podoba mi się jej charakter i zaparcie w swoich celach, do których dąży odkąd została wcielona do Wojowników Mare. Trochę nie podoba mi się wątek z Zeke'em, który okazuje się nie być tym, za kogo go mieliśmy i wcześniej nie byłabym nawet w stanie pomyśleć, że może być tym, kim jest obecnie, ale po przeczytaniu któregoś z rozdziałów, gdzie wszystko wyjaśnia, jestem skłonna uwierzyć w to. Oprócz tego dziwię się wątkowi z Historią. Ja wiem, że jest ostatnią z rodu Reissów, jednak tak pochopnie podjęta decyzja moim zdaniem nie wpłynie dobrze na przyszłość, choć z drugiej strony rozumiem ją i jej postępowanie. Czekam na rozwinięcie tego, co się zaczęło. Ciekawi mnie równie mocno rozwinięcie wątku z wejściem Erdian z wyspy Paradise do międzynarodowego handlu i ogółem, jak Erdianie poradzą sobie w nowej rzeczywistości. Z cierpliwością czekam na 28. tom Tytanów, który swoją premierę ma mieć już w przyszłym miesiącu (choć znając JPF jestem ciekawa czy dotrzymają słowa). I jeszcze jedną rzecz muszę dodać. Uważam, że Isayama bardzo poprawił się ze swoją kreską. Nie jest już ona taka niechlujna (co tak naprawdę dawało klimat serii). Stara się, aby wszystko wyglądało jak najlepiej.


2. Strażnik domu Momochi


Jest to 16. tom, a zarazem ostatni w serii. Szczerze mówiąc, jestem nim bardzo zawiedziona. Strażnik to jedna z moich pierwszych mang, które zaczęłam czytać w formie tomikowej i byłam z nim zżyta. Historia opowiadana przez Ayę Shouto była wciągająca i intrygująca, czyli po prostu ciekawa. Motyw wszelkich demonów, duchów, shikigami i tytułowego strażnika był czymś, co nie pozwalało mi się oderwać od tej serii i śledziłam ją z zapartym tchem. Aż tu nagle przyszedł ostatni tom i... zawiódł mnie na pełnej linii. Historia zakończyła się w dość dziwny sposób jakby pisana bez kompletnego zastanowienia się. Nie wiem jaki był powód zakończenia mangi (czy zdecydowała o tym autorka, czy to była odgórna decyzja redakcji), jednak uważam, że można było zakończyć to lepiej. Oczywiście tomik miał też swoje zalety. Jedną z nich jest oczywiście kreska, którą uwielbiam od pierwszego tomu, jak i relacje, które budowane były od początku serii. W tym tomie było pokazane, jak te więzi są mocne i ile shikigami potrafią zrobić dla swojego pana, ale jak już mówiłam wcześniej, zakończenie nie jest tym, czego się spodziewałam. Już naprawdę wolałabym, aby Aoi po prostu tam umarł i koniec był nieszczęśliwy, niż żeby to wyglądało tak...


3. Silver Spoon


Seria ma już trochę lat, a ja jestem w posiadaniu tylko 6 tomików (co, mam nadzieję, uda mi się w przyszłości nadrobić), ale obecnie mam przeczytanych tylko 1. Ogółem seria zaciekawiła mnie tylko z tego względu, że ma związek z pracą na wsi. Jak niektórzy wiedzą lub nie, sama przez prawie 18. lat wychowywałam się na wsi. Po pierwszym tomiku mam ochotę na więcej. Silver jest dość prostą szkolną historią, dziejącą się w jednym z japońskich technikum rolniczych. Spodobał mi się główny bohater i jego brak celu w życiu, gdyż do pewnego momentu mogłam się z nim utożsamiać. Oprócz tego przyjemna dla oka kreska, w wielu miejscach zabawne sytuacje i pokazanie pracy związanej ze zwierzętami. Nie wiem, jak to będzie dalej, ale mam nadzieję, że taki klimat będzie utrzymywany
dalej. 


4. Gdy zakwitnie w nas miłość


To jedna z najlepszych mang yuri (jak nie najlepsza), którą miałam przyjemność czytać. Jest to 7. tom, a zarazem przedostatni w serii, ale mam wrażenie, że historia  mogłaby się ciągnąć i ciągnąć (jak to bywa w romansach). Przez te 7. tomików zdążyłam się zżyć wystarczająco z bohaterami, aby czasami po prostu wracać do niektórych rozdziałów lub stron i czytać ich dialogi z niesamowitą przyjemnością. Całą serię bardzo lubię, choć widzę jej mankamenty. Po pierwsze, nie jestem typem osoby, która wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia, co w tej serii jest wprowadzone od samego początku. Po drugie, myślę, że zbyt wiele damskich postaci okazuje się "po złej stronie mocy" (czyli bycie nieheteronormatywnym, a tu idealna scena z anime), choć to można przekuć w plus. Odpuszczając całej serii, zajmijmy się tomikiem.
Ta zakładka jest cudowna
Problemy Koito z jej wyznaniem z poprzedniego tomu są zrozumiałe i nie dziwię jej się, że tak to przeżywa. Szczerze mówiąc, jest mi jej w pewnym sensie szkoda). Tak samo jest mi szkoda Saeki, która w końcu się odważyła wyznać swoje uczucia, a tu nic, została odrzucona. Tu nie ma się co dziwić Nanami, która przecież kocha Koito, ale to nie zmienia faktu, że w tym momencie możemy przyjąć stronę Saeki, która do tego momentu przygotowywała się od bardzo dawna. W ogóle rozmowa Sayaki z panią Kodomo, czyli partnerką opiekunki samorządu szkolnego, była jedną z moich ulubionych z całego tomu. Podoba mi się relacja pomiędzy tymi dwoma postaciami, choć w pewnym sensie wydaje się dziwna. Najlepsza jednak była reakcja profesor Hakozaki, gdy zauważyła swoją podopieczną ze swoją partnerką. Pozostając chwilę przy Hakozaki i Kodomo (nie jestem pewna nazwiska), jestem bardzo wdzięczna Nio Nakatani (autorce) za pokazanie przeszłości tej dwójki i tego, jak się poznały i co doprowadziło do tego, że są parą (swoją drogą, mój otp z całej serii). Powracając do Saeki i jej wyznania miłości Nanami, cieszę się, że te dwie pozostają dalej w stosunkach przyjacielskich. Obawiałam się, że gdy tylko wyzna jej swoją miłość, Touko odtrąci ją i nie będzie chciała mieć z nią styczności (aby jej po prostu nie ranić) lub Saeki postanowi trzymać się z dala, aby nie ranić samej siebie obecnością jej miłości, która kocha kogoś innego. Tomik ogółem oceniam bardzo dobrze. Gdy tylko otworzyłam kopertę, porzuciłam odrabianie pracy na (prawdopodobnie) Recepcję Mediów i przeczytałam go jednym tchem.


Na ten post to tyle. Na kolejną część manga update zapraszam już jutro!

czwartek, 28 lutego 2019

Recenzja mangi Citrus


Pierwszą styczność z tą mangą miałam już lata temu, kiedy w Japonii wydane było zaledwie 10 pierwszy rozdziałów. Nigdy nie sądziłam, że ta manga zostanie wydana w Polsce, ale jak widać umiarkowany sukces anime, które premierę miało w ubiegłym roku, skłoniło jedno z polskich wydawnictw do wydania jej na naszym rodzimym rynku. Premiera pierwszego tomiku była 25 lutego 2019 roku, a w moje łapki manga wpadła już wczoraj. Jestem już po lekturze, choć mangę dawno zakończyłam. Tak, anime też już dawno mam za sobą. Dzisiaj przychodzę z krótką recenzją, którą, mam nadzieję, przyjmiecie pozytywnie. 

Manga ,,Citrus" to historia dwóch licealistek, które przez ślub swoich rodziców zostały przybranymi siostrami. Z początku ich relacje wydają się dziwne, a atmosferę między nimi można by przeciąć nożem. Yuzu Aihara to dziewczyna o własnych zasadach, przy czym notorycznie łamie zasady panujące w nowej szkole. Jej wyróżniającą cechą, na którą uwagę zwraca wiele osób, są farbowane na blond włosy. Już pierwszego dnia dochodzi do spotkania z osobą, która w szkole ma największy respekt, więc Yuzu od samego początku swojego pobytu w szkole ma problemy. Tą osobą jest przewodnicząca rady uczniowskiej — Mei Aihara. W międzyczasie Yuzu poznaje sekret swojej przybranej siostry, co jest dla niej bardzo niezrozumiałe. Trzeba napomknąć, że dziewczyny przez cały ten czas nie wiedziały, że są siostrami, a dowiedziały się o tym dopiero w domu. Dalej to pitolenie, pocałunek, rozterki Yuzu, znowu pocałunek, zabranie Mei, zawał dziadka. Żyć nie umierać.
To tyle z delikatnego opisu wprowadzającego do fabuły. A teraz czas na to, co tygryski lubią najbardziej. Narzekanie, narzekanie i jeszcze raz narzekanie. Mangę kupiłam tak naprawdę tylko ze względu na moje przywiązanie, bowiem był to jeden z pierwszych komiksów, które z taką uwagą śledziłam (byłam jeszcze dziecięciem) i myślałam, że po tylu latach to się nie zmieni. Niestety, myliłam się i to bardzo. Mój wpływ na to miało pewnie to, że przez te lata przeczytałam zbyt wiele innych mang o podobnej tematyce i poznałam zbyt wiele innych bohaterek. Zachowanie Yuzu może i jest w pewnym sensie normalną reakcją na zdarzenia, których jest "ofiarą", jednak jest to zarazem tak irytujące, że nie raz miałam ochotę odłożyć tomik na półkę i do niego nie wracać.  Z drugiej strony mamy Mei, ułożoną dziewczynę, dbającą o zasady, ale czy na pewno? Pod tą pokerową twarzą skrywa się osoba pogubiona w życiu, która została skrzywdzona przez życie, a to odbiło się na jej psychice. I jak od początku lubiłam Mei i jej poniekąd współczułam, tak za Yuzu od wielu lat nie przepadam. Jak już wspominałam, jest strasznie irytującą bohaterką, nie rzadko psującą przyjemność z czytania przez jej ciągłe wrzaski. Może nie powinnam tego tak oceniać ze względu na wiek bohaterek — w końcu są dopiero w pierwszej klasie liceum, więc są też tak doświadczone w życiu, jak dopiero co narodzone cielę. Mam też swoistą niechęć do maki głównych bohaterek. Może jest to spowodowane, że nie lubię takich postaci, ale ze względu na tym, że to postać-zapychacz, nie zwracam na nią uwagi. Na plus jest wprowadzenie postaci Harumin — nowej przyjaciółki Yuzu. Wprowadza ona fajną atmosferę, a jednocześnie temperuje główną bohaterkę, przez co staje się mniej irytująca.

Dość o postaciach, teraz krótko o grafice. Uwielbiam styl autorki, a widząc rysunki na żywo, a nie na skanach w internecie, byłam pod niesamowitym wrażeniem. Jest delikatna, brak w niej chaotyczności. Oprócz tego sama obwoluta jest fajnie zaplanowana. Po zebraniu wszystkich tomików i ułożeniu ich obok siebie powstanie jedna całość. Podobny zabieg został ukazany w mandze ,,Monster", którą w Polsce wydało wydawnictwo Hanami. 
Ostatnią kwestią jest wydanie Waneko. Moim zdaniem to wydawnictwo spisało się naprawdę dobrze, choć z początku miałam mieszane uczucia co do tego, jak to będzie wyglądało. W każdym razie wydanie jest na maksymalnym poziomie, jaki mógł być przy tej mandze i liczę, że "Koty" będą kontynuować jakość wydania. 

sobota, 8 grudnia 2018

Krótkie wyjaśnienia, co nowego pojawiło się na mojej półce

No cześć Wam!

Mamy dzisiaj sobotę, prawda? Jest już kilka dni po siódmym odcinku Legend... Ale zaraz, chwileczkę. A gdzie post z szóstego odcinka?! Tak jakby w tamtym tygodniu nie czułam się najlepiej i nawet jeżeli chciałam napisać posta, to nie mogłam. I w tym tygodniu też nie będzie posta z szóstego i siódmego odcinka (tak jak to było dwa tygodnie temu), a to z racji tego, że w przyszłym tygodniu jest bodajże ostatni odcinek Legend przed tym, jak pójdą na przerwę (tutaj powinno być zdjęcie mnie płaczącej bo Legends of Tomorrow wraca dopiero w kwietniu, a nie tak jak pozostałe serie od The CW - w styczniu). No ale mniejsza. Postanowiłam, że właśnie dlatego napiszę posta z opisem trzech odcinków i podsumowaniem dotychczasowych odcinków serii.



No ale to nie wszystko, co mam Wam do powiedzenia w tym poście. Niedawno był Black Friday. Postanowiłam skorzystać z tej okazji i uzupełnić sobie swoją półeczkę. A raczej uzupełnić kilkoma seriami + dodać kilka innych. Jak wiecie, zaczęłam się interesować komiksami amerykańskimi. Tak też w moich paczuszkach pojawił się pierwszy amerykański komiks, jakim jest Green Arrow: DC Odrodzenia (a o tym też za chwilę).
W paczkach pojawiły się:
- 4 tomy Green Arrowa: DC Odrodzenie
- 5 tomów Resident Evil + karta i zakładka
- 3 tomy Blue Heaven + 3 zakładki
- 7 tom My hero academia
- któryś tom Boruto
Tam też w tle jest kalendarz z Boruto na 2019 rok.


Oprócz tego chciałabym Was serdecznie zaprosić na stronkę Flarrow.pl gdzie jestem jednym z redaktorów. Tak, piszę tam artykuły gdzieś od października, a w listopadzie (chyba, nie pamiętam) byłam na jednym ze zlotów. Także jeżeli chcecie coś poczytać ode mnie to zapraszam tam.

No i jeżeli ktoś chce mieć ze mną jakiś stały kontakt to zapraszam na mojego streamerskiego discorda, którego trzeba rozkręcić. Jeżeli będą osoby do pisania, to zawsze będę starała się odezwać, a jeżeli nikt nie będzie pisał na discordzie, można napisać na prywatnej wiadomości. LINK Z ZAPROSZENIEM


PS.: Na koniec roku postaram się nagrać filmik z updatem mojej mangowo/komiksowo/książkowej kolekcji.

czwartek, 9 sierpnia 2018

Zakupy, aktualka kolekcji, wiadomości i powrót z Włoch

Hej, hej!
Witam w tej pięknej połowie wakacji. Jak wam mijają? Wypoczywacie, a może podjęliście się prac sezonowych? Jak wspominałam w poprzednim poście, sama byłam we Włoszech przez miesiąc i wróciłam dopiero we wtorek. W tamtym poście mówiłam też, że może porobię trochę zdjęć. Nie jest ich zbyt dużo, ale zapewne coś się znajdzie, jednakże zanim do nich dojdziemy to najpierw chciałabym napisać troszkę o czymś innym.

Przez ten okres, kiedy byłam we Włoszech, na grupkach sprzedażowych często znajdowałam spoko okazje. Dzisiaj (a raczej wczoraj) odebrałam dwie paczki.
Jak na zdjęciu widzicie, nie ma tego za dużo, ale jednak coś tam jest. Na 5cm na sekundę czaiłam się już od dłuższego czasu, więc stwierdziłam, że jak jest już okazja do kupienia to czemu nie. Podobna sytuacja ma się z Judge. Widać tam również piąty tomik Sword Art Online, jednak o tym później. No i pod SAO jest jakaś książka o Japonii, która była razem z LN o "Czarnym Szermierzu". No i jakieś duperele typu przypinka z SAO (z tego co widzę to arc z GGO), karty, które kiedyś dodawali na Yatta z okazji świąt (od lewej: Yuri! on ice, Sword Art Online, Blue Exorcist). Pod spodem jest jeszcze plakat z All You Need Is Kill i Wilczymi Dziećmi, który kiedyś już posiadałam, ale w tamtym roku po moich wakacjach u taty nagle zniknął z szafy w pokoju, który wtedy zajmowałam (zapewne kuzynki próbowały go odkleić, porwały i wyrzuciły).

Gdy spojrzałam wtedy na swoją półkę (jej poprzedni wygląd można zobaczyć w poprzednim poście) stwierdziłam, że przydałoby się ponowne "przemeblowanie" jej. Też tak macie, że jak chcecie coś dołożyć do swoich półek to zaczynacie ściągać z niej wszystko i układać od nowa? Bo ja tak. Po zdjęciu wszystkiego zaczęłam się nudzić i ze wszystkich posiadanych mang, novelek i komiksów ułożyłam wieżę, która mierzyła 176cm. 
W każdym razie kolekcja na tę chwilę prezentuje się tak jak to wygląda obok.  A, nie dodałam ile jest wszystkich tomów. A więc tak: 121 tomów mang po polsku, 3 tomy mang po japońsku, 8 tomów novelek, 5 tomów komiksów niejapońskich i jakiś jump (którego nie ma na zdjęciu bo nie mieścił się już na półkach). *Z tego powodu, że mam sporo miejsca przy zdjęciu, wymienię wszystkie tytuły jakie tutaj są*.
Służąca Przewodnicząca, Fairy Tail, Inu-Yasha, Kształt twojego głosu, Ścieżki Młodości, Kobato, Kokoro Connect, Great Teacher Onizuka, Japan, Naruto manga i novelki, Boruto, Judge, Sword Art Online, Jednotomówki Waneko (Vitamin, Half&Half, Na dzień przed ślubem, Kwiat i Gwiazda, Słyszę twój głos, Sweet Guilty Love Bites), Wilcze Dzieci, Atak Tytanów, All You Need Is Kill, Pieta, Wolf's Rain, 5cm na sekundę, Strażnik domu Momochi, My hero Academia, Deadman Wonderland, Bakuman, mangi po japońsku (Gra w króla, Strażnik domu Momochi, Naruto), Sunstone.
Mam nadzieję, że niczego nie pominęłam.

Podczas pobytu we Włoszech miałam ze sobą kilka książek do czytania. Nie brałam mang, które powinnam nadrobić, gdyż zajmowałyby za dużo miejsca w plecaku, a miałabym wtedy mniej czytania. Dlatego w ciągu tego miesiąca nadrobiłam sobie novelkę o Gaarze, dwa pierwsze tomy SAO i książkę Nory Robberts Obsesja. Oprócz tego zaczęłam książkę Bezdomna od Katarzyny Michalak, ale nie dałam rady i poległam przy około 90 stronie. Styl pisania autorki, jak i cała historia skutecznie odstraszyły mnie od reszty jej twórczości.
Na samym początku napisałam, że o SAO coś jeszcze powiem. Dlaczego mam na półce 5 tom, a nie mam pozostałych 3 i 4? Z tego względu, że na taki tom trafiłam na grupce po okazyjnej cenie, a wiem, że pozostałe dokupię, gdyż czytając novelki miałam o wiele więcej frajdy (?) niż podczas oglądania anime. 
Oprócz czytania zajęłam się również nadrabianiem serii z anime. W taki sposób skończyłam w końcu drugi sezon Fairy Tail, jestem na bieżąco z Boruto, oraz zaczęłam trzeci sezon Shingeki no Kyojin. No i jeszcze obejrzałam kolejny raz kinówkę SAO Ordinal Scale. 
Oczywiście anime to nie wszystko, prawda? Wraz z mamą urządzałyśmy sobie wieczorki filmowe. Podczas ich trwania obejrzałyśmy pierwszą część Wiernej, Pitch Perfect 1-3, Złe mamuśki 2, Randka na weselu i Pan Idealny. Pewnie jeszcze coś, ale po prostu wyleciało mi z pamięci. 

Niektóre tytuły, które wymieniłam wyżej mogą doczekać się krótkich opinii. Najbardziej prawdopodobne jest SAO, gdyż naprawdę spodobała mi się ta novelka.

No a teraz czas na kilka zdjęć z Włoch. Ogółem pojechałam tam nie tyle co na wakacje żeby zwiedzać czy pracować, co po prostu do mamy. Mój miesiąc był często naprawdę nudny bo spędzałam całe dnie w domu, chyba że pojechaliśmy do domku w górach czy gdzieś na miasto. Jedynym chyba takim większym wypadem był wyjazd do Term. Miejsce, w którym byłam, to małe miasteczko-wieś bardzo blisko Lago Maggiore w regionie Piemont.  






t
Wspominałam coś wyżej, że jeździliśmy do domku w górach, prawda? To tak zwana "baita". Rodzina mojego ojczyma ma dość spory teren kilka kilometrów od ich miejsca zamieszkania. Tam właśnie jeździliśmy wieczorami, gdy mama kończyła pracę. Jednym z powodów był fakt, że są tam dwa koty. Trzeba je przecież karmić. Ogółem jest tam naprawdę cudownie, ale jak zwykle zapominałam wtedy robić zdjęć. Poniżej jedyne jakie mam.

To jedna z pięciu "sekwencji", którą trzeba było pokonać, aby dostać się do domku. Ogółem na zdjęciu tego nie widać, ale tam jest naprawdę bardzo stromo. Jakby wziąć to na kąty to tak około 50-60 stopni. Za każdym razem pokonywaliśmy to takim małym traktorkiem z przyczepą. Nie raz najadłam się stracha, że zjedziemy na skróty.
Dobra. Wrzucę jeszcze zdjęcia kotów i przejdę do podsumowania bo ten post jest już naprawdę długi. Mogłabym go podzielić w sumie na dwie części.

Mia

Gigino 
No i nadszedł czas na końcówkę postu. Jeszcze odpowiadając na niezadane pytanie. Tak, w domu byli sami Włosi (nie licząc mojej mamy i mnie), więc byłam zmuszona do używania mojego włoskiego. Nie mówię płynnie, nie znam jakoś wybitnie gramatyki (tyle co zapamiętuję z lekcji w szkole bo niestety jestem skazana chodzić na ten język), ale znam go na tyle, aby móc bez większego problemu porozumieć się z rodziną i opowiedzieć jakąś historyjkę. Dużo też zawdzięczam ojcowi mojego ojczyma, gdyż to dzięki niemu miałam większą odwagę by się odzywać i ogółem dużo pomagał mi w momentach, kiedy nie wiedziałam jak coś powiedzieć. No i ten. Bez migów też bym się nie dała rady czasami porozumieć. Chociaż to też nie do końca prawda, że z Włochami porozumiewałam się tylko po włosku. Mój ojczym umie kilka słówek po polsku.

Dobra, nie przynudzam już. To wszystko co miałam do napisania, a jak czegoś nie napisałam no to mówi się trudno. Macie przynajmniej mniej do czytania haha.
Trzymajcie się i cześć!

wtorek, 26 czerwca 2018

Aktualizacja życia

 No cześć. Długo mnie nie było i nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Po prostu byłam leniwa i nie chciało mi się nic napisać. No ale jest zakończenie roku, więc wypadałoby cokolwiek napisać.
Pochwalę się, że zdałam bez problemów ze średnią 4,0 - utrzymuję taką średnią od drugiej gimnazjum.  Oprócz standardowego świadectwa otrzymałam dwa dyplomy: za osiągnięcia sportowe - zajęcie 4 miejsca w finałach piłki siatkowej dziewcząt na szczeblu wojewódzkim; oraz za udział w Filmotece Szkolnej - wygraliśmy drugi rok z rzędu.

 Jak już po tytule posta widzicie, post będzie dotyczył lekkiej aktualizacji tego co się u mnie dzieje.
Podsumowanie zakończenia roku zrobiłam już na początku posta. Co oprócz tego?

 Netflix. Tak, mam subskrybcje, więc korzystam z niej jak się tylko da przed tym zanim polecę do Włoch. Zainteresowałam się w szczególności seriami z uniwersum DC. Na bieżąco jestem z Supergirl i nadrabiam The Flash. W planach oczywiście Arrow i Legends of tomorrow.
W sumie za Supergirl wzięłam się z tego względu, że główną rolę gra tam dziewczyna, która grała w Glee. The Flash wziął się z tego, że w Supergirl było o nim trochę wspomniane. Co ciekawe, dopiero po jakimś czasie zorientowałam się, że główny bohater również grał w Glee rolę Sebastiana (chórzysty ze "Skowronków").




 Ogółem moja przygoda z serialami zaczęła się od wspomnianego wyżej Glee. Jestem całym sercem za Brittaną i Quick. I pomimo tego, że serial skończyłam kilka tygodni temu, dalej słucham coverów, które wykonują osoby z New Direction. Nawet wczoraj oglądałam randomowe


 Korzystając z tego, że mam Netflixa, wróciłam do starych bajek, które uwielbiałam. Dalej zakochana w Mustangu, od nowa przeżywałam historię tego nieokiełznanego ogiera. No oprócz tych starych bajek zahaczyłam o Krainę Lodu i w końcu o Hotel Transylwania 2.
Ostatnio również obejrzałam film Gra Geralda. Dobrze, że oglądałam go z koleżankami bo inaczej nie wiem czy usnęłabym w nocy. Współczuję sąsiadom, którzy musieli słuchać o północy naszych pisków.

 Jak się mają moje sprawy z anime? Od bardzo dawna niczego nie obejrzałam (zaczęłam oglądać film Blame, ale przerwałam już na samym początku i nie mam kiedy wrócić), nie licząc spin-offu SnK Lost Girl. 

 Za to sytuacja z mangami ma się nieco inaczej. Nadrobiłam stojące na półce Boruto, Japan i My hero Academia. Do tego doszło mi kilka dodatkowych tomów po Pyrkonie i zakupionych na grupie sprzedażowej. Także obecna kolekcja prezentuje się trochę inaczej niż na filmiku, który pojawił się na moim kanale na youtube.

 Tak prezentuje się cała kolekcja. Zdjęcie w trochę słabej jakości, ale na dniach zrobię lepsze i podmienię.

 Tam z tyłu są jeszcze Ścieżki Młodości, Inu-yasha i Bakuman, a resztę raczej widać.

----

 I wiem, że miałam wstawiać na fb zdjęcia z Pyrkonu, oraz wstawić filmik z relacji, ale tak jakoś program nie chce współpracować, więc nie miałam nawet jak zmontować filmu z Pyrkonu i filmu promującego szkołę.
Także powiem tylko tyle, że na Pyrkonie było cudownie. Nie zaliczyłam może wielu paneli, ale spędziłam bardzo miły czas ze znajomymi. W przyszłym roku raczej nie pojadę bo jednak będę przed maturami. :c

----

 Zastanawiam się czy coś jeszcze miałam powiedzieć, ale chyba raczej nie. A, nie. Czekajcie! Pochwalę się czymś. Jadąc w sobotę na rozpoczęcie wakacji do Bałtowa miałam swoją pierwszą kontrolę policji i szczerze? Myślałam, że będę zestresowana czy coś, ale jakoś przyjęłam to na luzie i skończyło się jedynie na upomnieniu, na szczęście. Tak, jest się czym chwalić, wiem. 

 Jeszcze jedno, co do mojego pisania. Nie wiem jak to będzie przez okres wakacji, bo będę we Włoszech przez miesiąc i nie będę miała dostępu do swojego laptopa, a to się łączy z tym, że nie będę miała jak pisać bo jednak klawiatura włoska nie jest za przyjemna w użytkowaniu. Postaram się porobić trochę zdjęć i jak tylko wrócę to napisać coś o pobycie tam.
No i jeszcze sprawa opowiadań. Właśnie jestem w trakcie pisania pewnej autorskiej partówki, bo jak na razie nie mam weny na napisanie oczekiwanej partówki z Snk czy z Naruto. Ale obiecuję, że kiedyś to zrobię!

 Jeszcze pozwolę sobie na zaproszenie na discorda, który ma zrzeszać fanów Naruto. Serwer ledwo dycha, ale potrzebujemy ludzi, którzy pozwolą nam się rozkręcić. Discord

środa, 6 grudnia 2017

Zbiór informacji, czyli pierdoły

No witam! Długo mnie nie było, prawda? Wiem, wiem. Wszystko zaniedbałam i wiem ile razy obiecywałam, że wrócę do regularnego pisania. Niestety obecnie nie mam nawet na to siły. Jestem wykończona szkołą i tym co się dzieje dookoła niej. ALE nie znaczy to, że są to tylko złe rzeczy! A wręcz odwrotnie. Dlatego ten post powstaje. Chciałabym wam wynagrodzić i powiedzieć co się u mnie dzieje.

I.

Na początek najważniejsza sprawa. Kiedyś pisałam o tym, że przygotowuje się do Olimpiady Wiedzy o Mediach. Wiecie co? Mój esej przeszedł przez komisje i zakwalifikowałam się do drugiego etapu! Piętnastego grudnia zawitam do moich kochanych Kielc, aby zawalczyć o dostanie się do etapu centralnego i mieć szanse zdobycia indeksu na studia dziennikarskie na jednym z wybranych uniwersytetów w całej Polsce (oczywiście tych publicznych i współpracujących z organizatorami Olimpiady). Fajna nagroda, prawda? Też tak sądzę.

II.

Druga ważna sprawa jest taka, że od października wraz z kilkoma dziewczynami z klasy robimy kurs internetowy z Filmoteki szkolnej. To pochłania sporo czasu. Obecnie jesteśmy na ostatnim etapie i nagrywamy film, a z racji tego, że jestem reżyserem i montażystą, mam dwa razy więcej do roboty. Film będzie pewnie można kiedyś obejrzeć na youtubie.

III.

Trzecia sprawa! Pod koniec listopada byłam w Krakowie nakręcić wywiad z jedną z początkujących streamerek Ligi Legend. To może nie wydawać się interesujące, jednak ma w sobie duży potencjał. Pracuję cały czas nad filmem, który zamierzam wysłać na Praski Festiwal Filmowy. Wiecie, zbieram materiały, umawiam wizyty z psychologami, którzy mogą wypowiedzieć się na sam temat streamingu i zachowania ludzi streamujących (oraz ich widzów).

IV.

Niedawno skończyłam oglądać pierwszy sezon Seitokai Yakuindomo i normalnie ryłam ze śmiechu oglądając to. To kolejny tytuł, który ląduje na (długiej) liście pozycji do recenzji. Znajdują się na niej nie tylko anime, ale również kilka mang, książek i filmów. No i musical, który w październiku miał swoją premierę w teatrze "Roma". Czekajcie z niecierpliwością!

V.

Co dalej... A! Dostałam paczkę z mangami. Jak ja uwielbiam rozpakowywać paczki. <3
Jak sami widzicie, paczka była dość spora i obdarzona dużą ilością dodatków (a jeszcze czekam na tomik My hero academia z magnesem).
Jeżeli nie widzicie to na zdjęciu znajdują się tomy Dragons Rioting 4-9, Służąca przewodnicząca 7-8, Ścieżki młodości 12, Strażnik domu Momochi 12 i Kokoro Connect 2-5.
W każdym razie mam sporo do czytania, ale nie mam kiedy do tego siąść. XD

Taka mała reklama. Na https://sklepwaneko.pl trwa obecnie promocja świąteczna, która będzie obowiązywać do 6 stycznia, o ile się nie mylę. Naprawdę polecam jeżeli chcecie nadrobić jakieś tytuły. Na tej paczce zaoszczędziłam jakieś 50 zł + dostałam kilka dodatków (między innymi masę zakładek).

Ogółem mam masę zdjęć swojej kolekcji mang na przełomie kilkunastu miesięcy. Zaczęłam zbierać mangi w lutym ubiegłego roku. Zaczynałam z siedmioma, obecnie mam 76 po polsku, 2 po japońsku i do tego 6 novelek. Nie jest moim skromnym zdaniem źle. Nie mam już gdzie tego trzymać. XD
Macie zdjęcie całej mojej obecnej kolekcji:
Dobroci <3

Tak poza tym dzisiaj mikołajki. Co dostaliście? Chwalcie się w komentarzach. Ja, w ramach losowania klasowego, dostałam od kolegi książkę "Zwiadowcy". Jest to pierwsza część. Co prawda sama powiedziałam mu, że chcę akurat tą, ale to nie jest ważne. XD

Meh... A teraz najgorsze. Mam się niby przygotowywać do tej drugiej części olimpiady, ale tak naprawdę chciałabym w końcu coś napisać. Szkoda niestety, że nie chce mi się siąść (ale jak już siądę to napiszę). Jedynie co mogę zrobić to zaprosić Was na discorda, gdzie można popisać sobie z ludźmi i znaleźć sobie kogoś do popisania RP, a niekiedy nawet i do pogrania w jakąś gierkę. https://discord.gg/tuFFb5Z

A właśnie! Jeżeli chodzi o gierki. Skończyłam sezon w LOL'u z srebrem IV. Mój pierwszy sezon nie skończył się tak tragicznie.

Wracając jeszcze na chwilę do tego pisania. Może jeszcze przed świętami uda mi się przeprowadzić do nowego mieszkania. Może nowe miejsce pobudzi mnie do napisania czegoś? Nie wiem. Liczę na to, że ktoś kopnie mnie w tyłek i zabiorę się za to bo do 20 grudnia muszę napisać opowiadanie na urodzinki pewnego ktosia. ^^

Dobra. Chyba to tyle. Jeżeli macie do mnie jakieś pytania to piszcie w komentarzu razem z tym prezentem mikołajkowym. Miłego wieczoru/nocy! Trzymajcie się!

wtorek, 18 lipca 2017

Kupowanie od osób prywatnych. Warto, czy lepiej unikać?

Hej, hej. Przychodzę po dość sporym czasie z takim luźnym postem na temat kupowaniu mang (a także innych rzeczy) od osób prywatnych na grupach sprzedażowych na facebooku lub portalach sprzedażowych, na przykład Allegro.

Jestem osobą, która wcześniej preferowała kupowanie mang prosto ze sklepów wydawców (w obecnej chwili jest to Mangarden), ale po dłuższym czasie stwierdziłam, że nie zawsze jest to opłacalne, ze względu na cenę mang i długość niektórych serii lub nawet ich niedostępność we wszystkich sklepach jakie znam (mangi "Kwiat i gwiazda" nie udało mi się nigdzie znaleźć i dopiero pod dłuższym czasie kupiłam ją od osoby prywatnej).

Pytaniem zadanym w temacie tego posta jest "Warto, czy lepiej unikać?". Z racji tego, że już kupowałam kilka razy od osób prywatnych, mogę śmiało się wypowiedzieć na ten temat.

Wielu z Was zapewne martwi się najbardziej tym, że tomiki mogą być w złym stanie, a produkt opisywany przez sprzedającego jako idealny w rzeczywistości jest rozlatującą się rzeczą. Na uniknięcie tego typu sytuacji jest jeden, bardzo skuteczny sposób. Najlepiej poprosić osobę sprzedającą o dodatkowe zdjęcia, dla upewnienia się. Jeżeli Waszym zdaniem produkt nie jest taki, jakim go opisują, możecie bez żadnych konsekwencji (ewentualnie przeklęciem przez sprzedającego, że zajmujecie mu tylko czas :p) odmówić kupna.

Jest jeszcze sprawa oszustw. Dużo osób się ich obawia. Boimy się robić przelewy z myślą, że ktoś może nas oszukać. Jeżeli nie ufamy danemu sprzedawcy, nie jest problemem zapytać się innych o to czy mieli z nim kontakt i jak przebiegła transakcja. Z własnego doświadczenia wiem, że oszuści zdarzają się rzadko, ale jeżeli już się tacy znaleźli (na szczęście nie w przypadku moich transakcji) to lądowali na pięknej liście niezaufanych sprzedających.
Można również spytać się o płatność za pobraniem. Jest to niestety droższa opcja, ale mamy więcej pewności co do tego czy nie utracimy przypadkiem swoich pieniędzy.
A! No i oczywiście często osoby sprzedające mówią, że mangi (lub gadżety i inne) mogą zostać odebrane osobiście. Więc jeżeli akurat jeżeli mieszkasz w mieście/okolicy to można się umówić i na taki sposób odbioru. Odbiór osobisty tyczy się też pierwszej rzeczy, którą poruszyłam. Wtedy możemy być 100% pewni jak wyglądają tomiki.

Dalej jest sprawa wysyłki. Niektóre osoby postarają się z pakowaniem, inne wolą po prostu wrzucić tomiki do jakiegoś pudełka, zakleić i na tym się wszystko kończy. Sama jeszcze nie miałam problemu z pakowaniem mang, gdyż... zawsze były to koperty bąbelkowe, a w nich trudno o uszkodzenie.

Dobrą rzeczą w kupowaniu od osób trzecich jest cena. Tomiki są w większości przypadków o wiele tańsze niż nowe, sprzedawane po cenie okładkowej. Ja właśnie dlatego kupuję od czasu do czasu od innych. Da się tak naprawdę dużo zaoszczędzić.

Więc teraz odpowiadam na pytanie. Czy warto? Jasne, że warto. W ten sposób nie tylko zaoszczędzamy, ale i dajemy nowy dom biednym, niechcianym mangom. :D


No to tyle na dzisiaj. Jeżeli o czymś zapomniałam to wybaczcie i powiedzcie o tym w komentarzu. Postaram się w miarę możliwości odpowiedzieć na ewentualne pytania. Na dole podrzucam Wam linki do kilku grup sprzedażowych do których należę.
No to... do następnego! Mam nadzieję, że szybciej. XD

PS: Jak wam mijają wakacje? Mi tak średnio. W piątek wyszłam ze szpitala, ale jest dobrze, więc nie ma się o co martwić.

Sprzedam lub wymienię mangi
Sprzedam/ Zamienię/ Oddam/ - Komiksy/Manga/Japonia/
AnimeKupię lub sprzedam Mangi i Anime

czwartek, 27 kwietnia 2017

Manga update - czyli co przeczytałam w ostatnim czasie


Hej, hej!
Ostatnio wzięłam się za nadrabianie niektórych serii, które stoją na mojej półce od bardzo dawno. Okazało się, że w ciągu miesiąca przeczytałam dziewięć tomów mang i jedną light novel. Grzbiety tego co przeczytałam znajdują się na początku posta a teraz chciałabym przejść do krótkiego omówienia poszczególnych serii.
Na początek pójdzie novelka o Sakurze Haruno. Swoją premierę miała już w marcu, ale ja miałam do nadrobienia jeszcze novelkę o Shikamaru. Dlatego też tak długo zwlekałam z przeczytaniem jej. Stała u mnie na półce i czekała na swoją kolej, ale gdy tylko przyszedł na nią czas to została pochłonięta w trzy dni. Sakura w anime wydawała mi się irytująca przez prawie całe dwie serie. Dopiero w pewnym momencie całości zaczęła mi się podobać a obecnie jest pierwszą ulubioną postacią żeńską z całego uniwersum Naruto. Nic więc dziwnego, że książkę czytało mi się naprawdę dobrze i lekko.
Drugą pozycją z góry jest cztery tomy Kobato. Ta manga stoi u mnie od października, lub listopada (nie pamiętam kiedy zamawiałam paczkę). Pierwszy tom dostałam za darmo jako rekompensatę za nie wysłanie pełnego zamówienia. Tomik mnie zainteresował i postanowiłam dozbierać całą serię. Miałam z nią taki problem, że pierwszy tomik mnie zainteresował, ale drugi czytało mi się bardzo ciężko. Jednak w końcu wzięłam się w garść i zdołałam przeczytać wszystkie tomy i, o dziwo, manga naprawdę mi się podobała a wydarzenia, które tam zostały ukazane, nie raz mnie zaskoczyły. Dzięki tej mandze zyskałam chęć przeczytania reszty serii od Clampa.



Kolejna manga to oczywiście Ścieżki młodości. Obecnie na swojej półce mam pięć tomików, więc muszę sobie kiedyś domówić by zebrać całą serię. Co mogę o tym powiedzieć… Kocham te rysunki. Zakochałam się w Kou i jego bracie (ten pieprzyk <3). Jak na razie manga mi się podoba i jestem pewna w stu procentach, że będę ją kontynuować. W chwili gdy to piszę nie przeczytałam jeszcze do końca piątego tomiku, ale został tylko jeden rozdział, więc do końca dnia będzie on przeczytany. Jeszcze wspomnę, że przed zaczęciem czytania mangi nie oglądałam anime, ani nie miałam żadnej styczności z tym tytułem.
Dale to dwie jednotomówki od Waneko. Pierwsza z nich - Vitamin - to historia, która poruszyła moje serce ze względu na opisywaną sytuację z życia głównej bohaterki. Czytałam tą mangę pod koniec marca, gdyż zakupiłam ją podczas wycieczki do Warszawy. Wtedy też w moje łapki wpadły dwa tomiki Fairy Tail (które jeszcze stoją nieprzeczytane).
Drugą mangą jest Half & Half. Manga w której się zakochałam od pierwszego spojrzenia. Te piękne rysunki i ogółem cała ta historia. No normalnie cudo w rękach.
Wszystkie te tomiki są w szczególności z kwietnia. Postanowiłam zrobić taki update właśnie ze względu, że w tym miesiącu jakimś cudem przeczytałam aż tyle mang, choć dla niektórych może być to mało.

Oczywiście to nie są wszystkie mangi jakie ogółem czytam. W Polsce nie zostało wydanych kilka mang, które lubię czytać, ale raczej nie ma szans na ich wydanie ze względu na małe zainteresowanie w Polsce. Jedną z takich mang jest Hare-kon, z którym jestem na bieżąco. Czytam po angielsku na Mangafox.com i choć niewiele rozumiem to staram się czytać i jakoś sobie radzić. Drugą mangą jest Citrus. Praktycznie na bieżąco jestem z Shingeki no Kyojin. Co prawda żadnego tomu tej serii nie mam na półce, ale mogę zapewnić, że pewnego dnia przynajmniej kilka tomików pojawi się na mojej małej, skromnej półeczce.
Przy okazji, jak już tutaj jesteśmy, to wspomnę, że dzisiejszego dnia wpadły w moje łapki trzy tomiki trzech różnych seri. Mianowicie jest to Ino-Yasha tom trzeci, Naruto tom szósty i Dragons Rioting tom 3. Inu-Yashę kupiłam ze względu na to, że jest uznawana jako serię kolekcjonerską. Naruto ze względu na sentyment do serii a Dragons Rioting chciałam już kupić dawno temu, ale nie było okazji. Teraz mam przynajmniej ten trzeci tom i jakąś motywacje do zakupu dwóch pierwszych tomików.
Tak, wiem. Ta jakość...


No i na tyle na dzisiaj. Kiedy pojawi się następny Manga update? Nie mam pojęcia. Pewnie znowu jak przeczytam większość ilość tomów (na półce czeka 2 novelki i 9 tomów mang).

piątek, 3 lutego 2017

Kolejna LN z serii Naruto + manga od znajomej

Hej, hej, hej!

Jakiś czas temu (w grudniu) zamawiałam paczę o wartości przekraczającej sto złotych na mangarden. Jaki był tego powód? Ano taki, że przy zamówieniach o wartości powyżej stu złotych dostawało się darmowy kalendarz z wybranym przez siebie wzorem (promocja obowiązywała bodajże do 31 stycznia). Wtedy zamówiłam sobie preorder na trzecią LN z serii Naruto.

piątek, 13 stycznia 2017

Manga TAG



Kilka dni temu na facebooku umieściłam informację, że na początku roku stuknęło 5 tyś wyświetleń. Wow! Szybcy jesteście. Niezmiernie cieszę się z tego powodu.
Jakiś czas temu powiedziałam sobie, że przy takiej liczbie zrobię Manga TAG, ale myślałam, że moja kolekcja będzie znacznie większa a tu trochę ciężko o dużą ilość mang (tylko 33 tomiki w czym 8 serii). Dlatego też stwierdziłam, że zrobię Manga TAG wraz z Light Novel, które posiadam i niektórych mang czytanych na internecie.


A więc zaczynajmy!

CREATED BY
MAYAKO
CREDIT: ART