Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manga update. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manga update. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 marca 2020

Manga update #1.2 — Citrus, Boruto i inne

Druga część manga update. Poprzednią znajdziecie TUTAJ.

5. Yona w blasku świtu (Akatsuki no Yona)


Przyznam szczerze, że anime oglądałam bardzo dawno temu (chyba, jak jeszcze wychodziło). Czytając ten tom nie byłam pewna czy skończyłam czytać poprzedni i miałam lekki mętlik w tym, co obecnie się dzieje. Po odnalezieniu Niebieskiego Smoka trzeba było wyruszyć na poszukiwania kolejnego — Zielonego. Jak w przypadku Białego i Niebieskiego było łatwo przekonać ich do podróży z naszą główną bohaterką i jej świtą, tak w przypadku Jea-Ha'y (przepraszam, jeżeli coś źle odmieniam) już nie było tak prosto. Pomimo tego, że Smoki mają zakodowane, że powinny pomagać swojemu władcy, Jea-Ha ma kompletnie inne plany. Z pomocą przychodzi nam kapitan piratów, która pomimo lekkiej niechęci do Yony, która nic nie wnosi do jej statku, przyjmuje bandę czerwonowłosej i razem ruszają ratować kobiety przeznaczone na sprzedaż.
Lubię Yonę za jej prostotę, a zarazem za to, jak pokazuje uczucia bohaterów, którzy zmagają się ze swoim być albo nie być. No i oczywiście za różnorodność bohaterów. Nikogo nie powinno dziwić, że uwielbiam Haka za to, jaki jest w stosunku do Yony — często z niej drwi, ale równocześnie zrobiłby dla niej dosłownie wszystko. Uwielbiam też uroczą stronę Niebieskiego Smoka (przez niego też kupiłam preorder tej mangi dla ślicznej pocztówki), który w ciszy obserwuje i odzywa się tylko wtedy, kiedy musi. Ten jego spokój jest w pewnym sensie stabilizatorem reszty bohaterów, którzy chyba nie wiedzą, co to cisza i spokojne przekazywanie swojego zdania. No cóż, tomik skupiał się tylko na akcji z ziołem, które Yona musiała zdobyć, aby dostać się na statek oraz ze zniewolonymi kobietami. Nie wiemy, jak się to skończyło, gdyż akcja będzie kontynuowana w następnym tomiku. Ogółem oceniam 6. tom pozytywnie. Jak już wspominałam, lubię tę serię od bardzo dawna. Po obejrzeniu anime zaczęłam czytać mangę na internecie, ale przerwałam chwilę po pojawieniu się Zeno. Gdy dowiedziałam się, że będzie wydawana w Polsce, stwierdziłam, że skusze się na nią.


6. Kakegurui


Ach, tomik 3. i 4. to miód dla moich oczu. Pomimo dostępności anime na Netflixie nie obejrzałam go, gdyż zaczęłam od mangi. Zapewne obejrzę je dopiero po przeczytaniu mangi do odpowiedniego momentu. Co lubię w tej mandze? Oczywiście hazard! A raczej to, jak akademia do niego podchodzi. Każda z postaci ma swój indywidualny charakter, historię, metody i osoby wątek. To mi bardzo przypomina Akuma no Riddle, gdzie była podobna sytuacja — każdy z odcinków to inny przeciwnik. Podobnie ma się z Kakegurui, gdzie każdy z tomów pokazuje coś innego. Tym razem Yumeko miała do czynienia z masochistką i idolką. No powiem szczerze fajne połączenie. Jednak żeby nie było tak pięknie, coś mi nie pasowało. Ja wiem, że to tylko manga, jednak z deka denerwuje mnie ta przenikliwość Yumeko, która dostrzega dosłownie wszystko i jest kilka kroków przed przeciwnikiem. Oczywiście nasza bohaterka też opiera się na instynkcie i domysłach, jednak motyw z aż takim zaufaniem do Suzui'a może z deka dekoncentrować czytelnika tak jak mnie. Pomijając już to, osobiście Jabami bardzo mnie zainteresowała. Jej inteligencja i nieszablonowy charakter sprawia, że chce się to czytać. Oprócz tego manga sprawia, że czasami muszę pomyśleć, więc odprężenie się i czytanie Kakegurui nie idzie u mnie w parze.
Trzeci tom był dla mnie okej, dowiadujemy się z niego kilku ciekawych rzeczy. No i relacja pomiędzy Mary a przewodniczącą jest napisana dziwnie, ale zarazem intrygująco. Jestem ciekawa, jak się w ogóle rozwinie cała sprawa z przewodniczącą i całym samorządem (btw, co Japończycy mają z tym że w mangach wszystko spada na uczniów? Gdzie nauczyciele?).
Czwarty tom to akcja z Idolką Yumemi Yumemite — typiarą, którą miałam ochotę udusić minimum kilka razy przez cały tomik. Jakoś nigdy nie lubiłam idolek i to się raczej nie zmieni. Jeszcze zachowanie samej Yumemite jest tak mocno irytujące, że, nie ukrywam, rzuciłam w pewnym momencie tomikiem o ścianę. Sytuacja miała miejsce, kiedy przyznaje się do tego, że nienawidzi spoconych fanów z jej fanklubu. No szlag mnie trafia, kiedy to czytam. Jak nie chcesz czegoś takiego, to im to powiedz. Jak cię kochają, to się posłuchają! Jednakże przyznaję, że Yumemi ma łeb, jeżeli chodzi o hazard. Postawić swoją przyszłość na szali w rozgrywce z wariatką? To jest dopiero wyzwanie! Pomimo tego, że manga jest dość przewidywalna, lubię ją czytać dla tej adrenaliny. Tak, przyznaję się, że czytając Kakegurui poziom adrenaliny w moim organizmie wzrasta, a tym samym endorfiny. Nie wiem dlaczego tak jest, ale lubię motyw hazardu, w dodatku tak ciekawie wplątanego w całą fabułę i nie tak monotonnego, jak zwykły poker czy black jack. Ogółem wszystkie kategorie ze starcia z Yumemite podobały mi się, jednak nie jestem zadowolona z zakończenia, gdzie fani Yumemi mimo wszystko pozostali przy niej. No przepraszam, ale ja po takim czymś zastanowiłabym się dwa razy kogo wspieram. Chyba że ci ludzie nie mają mózgów lub są zbyt zaślepieni jej osobą.
Tyle na temat Kakegurui. Czekam na następny tom i mam nadzieję, że autor dostarczy jeszcze więcej emocji.

7. Citrus


Citrus to jedna z pierwszych mang, jakie zaczęłam czytać na internecie. Miałam do niej wielki sentyment i pomimo tego, że oglądałam anime i już dawno miałam przeczytane obecne wydarzenia, i tak kontynuuje kupowanie tej mangi. Obecnie na celowniku miałam 7. tom.
Choć Citrus to w moich oczach manga dość abstrakcyjna posiadająca swoje wady i zalety, wciąga czytelnika w zaskakujący sposób. Sama "zakazana" relacja pomiędzy siostrami jest już wystarczająco dziwna, ale przecież nie są złączone krwią, czyż nie? Tomik 7. to dalszy rozwój relacji Yuzu i Mei, które przeszły już do następnej fazy, choć dalej ukrywają swój związek. Ciekawym zagraniem ze strony twórców jest niezaprzeczalnie rozwój charakteru Mei, która od pierwszego tomu zmieniła się niemal nie do poznania, a to wszystko przez wpływ Yuzu. Ten tom wprowadza również nową postać, raczej epizodyczną, która przynosi dodatkową akcję w idealnym świecie dziewcząt. Suzuran Shiraho to dziewczyna o przenikliwym wzroku i niecodziennym zainteresowaniem. Przez swoje obserwacje potrafi uchwycić niewiarygodne rzeczy, o których nie mają pojęcia nawet sami zainteresowani. Saburouta (autorka) korzysta ze standardów romansów i ponownie pokazuje, jak cudowna jest miłość od pierwszego wejrzenia (nie, nadal w nią nie wierzę). Shiraho zakochuje się w Mei, a raczej w jej obliczu, które pokazuje przed całym światem. Co prawda Mei zaczęła się już zmieniać jakiś czas temu, jednak swoją "lepszą" stronę pokazuje nadal tylko w towarzystwie Yuzu. Podobał mi się pomysł festiwalu i wydarzeń, które tam się odbywały. Nie ukrywam, że widok Mei w yukacie przyprawił mnie o zawał serca, a do tego związane włosy... czysty majstersztyk (dodając do tego przepiękną kreskę Saburouty). A wracając jeszcze do Shiraho, podoba mi się jej relacja z Yuzu. Pomimo tego, że dostała kosza od Mei, zaprzyjaźnia się ze starszą Aiharą i chce jej pomóc w uzyskaniu większej ilości czasu, który mogłaby poświęcić na budowanie coraz to mocniejszej więzi z Mei (nie wspominałam o tym, ale Yuzu i Shiraho poznały się na szkole letniej). 
Tomik oceniam pozytywnie i nie mogę uwierzyć, że manga zbliża się powoli do końca (no jeszcze 3 tomiki, ale to i tak małooo). 


8. Boruto


Ostatnią mangą na liście jest 8. tom Boruto. Przyznam szczerze, że z samego początku skazywałam całą serię Boruto na porażkę, ze względu na uprzedzenia, co do kontynuacji świetnych serii, jednakże po kilku pierwszych tomach zmieniłam swoje zdanie i uważam następcę Naruto za coś udanego. 
Ósmy tom rozkręca akcję z Łuską. Dowiadujemy się nieco więcej, czym jest Karma i o przeszłości Kawakiego. Dobrym posunięciem twórców jest ogarnianie nowego bohatera całej serii i pokazywanie jego relacji z Naruto i Boruto. Wątek Łuski ma duży potencjał i nie jest ważne to, że z deka przypomina Orochimaru. Dzięki niemu dostajemy dawkę nowych bohaterów oraz pokaz nowej technologii, jaka nastała w erze powojennej. Jeżeli chodzi o nowych bohaterów — odkąd zobaczyłam Kojiego Kashina, nie mogę przestać myśleć o tym, że nasz ukochany Jiraya zostawił po sobie dzieciaka. Możliwe, że to tylko specjalny zabieg twórców, że Kashin jest bardzo podobny do legendarnego sanina, jednak może być też tak, że to naprawdę syn Jirayii, co by wyjaśniało to, że mógł się na spokojnie przedostać do Konohy, omijając zabezpieczenia rodu Yamanaka. 
Jedną z rzeczy, która bardzo mi się spodobała jest relacja między Kawakim, a Naruto. Uzumaki już w swojej serii miał dar przekonywania i sprowadzania złych na dobrą drogę, ale jego tajemna moc jest również ukazana w serii swojego syna. Widać jednocześnie, że Naruto naprawdę dojrzał (no w końcu jest po trzydziestce) i był doskonałym wyborem na 7. Hokage. 
Wspomniałam wcześniej o nowych technologiach. Nie podoba mi się to, że Naruto z genialnego shinobi został ukazany jako bezradny dzieciak, który nie może poradzić sobie z jednym przeciwnikiem. Pamiętamy, jak walczył z Sasuke, jednym z najpotężniejszych ninja w świecie Naruto, a tutaj dostajemy walkę pomiędzy Naruto a Deltą i najwyraźniej to posiadaczka zaawansowanego sprzętu dominuje. 
Pomijając ten szczegół, jestem zadowolona z tomiku i mam nadzieję na większy rozwój historii organizacji i na dalsze ćwiczenia nad Karmą (oraz mocniejsze wyjaśnienia czym tak właściwie to jest).


To już na tyle z manga update. Mam nadzieję, że przypadł wam do gustu. Postaram się robić takie coś częściej niż raz na kilka lat. 
Do usłyszenia w następnych postach!

PS.: W BIBLIOTECZCE pojawiły się zdjęcia mojej obecnej kolekcji. 

niedziela, 29 marca 2020

Manga Update #1.1 — Atak Tytanów, Silver Spoon i inne...

Przez to "wolne" nie mam co robić (oczywiście w przerwie między robieniem prac na studia, bo nie ma tak fajnie, że kompletnie się teraz nic nie robi z nauką), więc stwierdziłam, że może sobie ponadrabiam kilka serii? I tak właśnie prezentuję wam 11 tomików 8 serii. Każdy pokrótce opiszę. Mam nadzieję, że tym samym zachęcę niektórych do czytania poszczególnych serii. Dzielę post na dwa, gdyż wyjdzie on za długi. Na kolejny zapraszam już jutro!




1. Atak Tytanów


Przeczytałam tomy od 25 do 27. Wczoraj pojawił się post o anime, dzisiaj trochę o mandze, gdyż wydarzenia z tych tomów wyprzedzają animacje. Do Sagi Mare weszliśmy już w poprzednich tomach, ale to w tych trzech wszystko zaczyna rozwijać się coraz to bardziej. Jestem zaskoczona, jak łatwo Erdianie zaczęli się dostosowywać do tego, co dzieje się na świecie poza murami. Równie mocno jestem zaskoczona zmianami w charakterach poszczególnych postaci. Najbardziej w Erenie, który zmienił się diametralnie (nie tylko fizycznie), choć dalej pozostaje tym niegrzecznym gnojkiem, który gdzieś ma hierarchię w dowództwie. Jeszcze kilka miesięcy, a może lat, byłam sceptycznie nastawiona do całej tej historii z Mare i tym, że ludzie zza murów to nie jedyna ludzkość, która przeżyła, jednak teraz stwierdzam, że cały zamysł na Mare jest ciekawy i dobrze napisany. Cała historia dość mocno zaczęła się rozwijać i widać, że wkrótce to może być już koniec mangi (który w sumie miał nastąpić już dawno temu, ale najwyraźniej Isayama zmienił zdanie). Wątki zaczynają się już pomału zamykać, choć powstają kolejne.
Plusem dla serii jest pojawienie się nowych postaci, które dodają z deka świeżości do tego, co już znaliśmy. Chociażby taka Gabi, która jest nielubiana przez wielu czytelników za wydarzenia ze 105. rozdziału, jednakże widzę w niej potencjał i osobiście podoba mi się jej charakter i zaparcie w swoich celach, do których dąży odkąd została wcielona do Wojowników Mare. Trochę nie podoba mi się wątek z Zeke'em, który okazuje się nie być tym, za kogo go mieliśmy i wcześniej nie byłabym nawet w stanie pomyśleć, że może być tym, kim jest obecnie, ale po przeczytaniu któregoś z rozdziałów, gdzie wszystko wyjaśnia, jestem skłonna uwierzyć w to. Oprócz tego dziwię się wątkowi z Historią. Ja wiem, że jest ostatnią z rodu Reissów, jednak tak pochopnie podjęta decyzja moim zdaniem nie wpłynie dobrze na przyszłość, choć z drugiej strony rozumiem ją i jej postępowanie. Czekam na rozwinięcie tego, co się zaczęło. Ciekawi mnie równie mocno rozwinięcie wątku z wejściem Erdian z wyspy Paradise do międzynarodowego handlu i ogółem, jak Erdianie poradzą sobie w nowej rzeczywistości. Z cierpliwością czekam na 28. tom Tytanów, który swoją premierę ma mieć już w przyszłym miesiącu (choć znając JPF jestem ciekawa czy dotrzymają słowa). I jeszcze jedną rzecz muszę dodać. Uważam, że Isayama bardzo poprawił się ze swoją kreską. Nie jest już ona taka niechlujna (co tak naprawdę dawało klimat serii). Stara się, aby wszystko wyglądało jak najlepiej.


2. Strażnik domu Momochi


Jest to 16. tom, a zarazem ostatni w serii. Szczerze mówiąc, jestem nim bardzo zawiedziona. Strażnik to jedna z moich pierwszych mang, które zaczęłam czytać w formie tomikowej i byłam z nim zżyta. Historia opowiadana przez Ayę Shouto była wciągająca i intrygująca, czyli po prostu ciekawa. Motyw wszelkich demonów, duchów, shikigami i tytułowego strażnika był czymś, co nie pozwalało mi się oderwać od tej serii i śledziłam ją z zapartym tchem. Aż tu nagle przyszedł ostatni tom i... zawiódł mnie na pełnej linii. Historia zakończyła się w dość dziwny sposób jakby pisana bez kompletnego zastanowienia się. Nie wiem jaki był powód zakończenia mangi (czy zdecydowała o tym autorka, czy to była odgórna decyzja redakcji), jednak uważam, że można było zakończyć to lepiej. Oczywiście tomik miał też swoje zalety. Jedną z nich jest oczywiście kreska, którą uwielbiam od pierwszego tomu, jak i relacje, które budowane były od początku serii. W tym tomie było pokazane, jak te więzi są mocne i ile shikigami potrafią zrobić dla swojego pana, ale jak już mówiłam wcześniej, zakończenie nie jest tym, czego się spodziewałam. Już naprawdę wolałabym, aby Aoi po prostu tam umarł i koniec był nieszczęśliwy, niż żeby to wyglądało tak...


3. Silver Spoon


Seria ma już trochę lat, a ja jestem w posiadaniu tylko 6 tomików (co, mam nadzieję, uda mi się w przyszłości nadrobić), ale obecnie mam przeczytanych tylko 1. Ogółem seria zaciekawiła mnie tylko z tego względu, że ma związek z pracą na wsi. Jak niektórzy wiedzą lub nie, sama przez prawie 18. lat wychowywałam się na wsi. Po pierwszym tomiku mam ochotę na więcej. Silver jest dość prostą szkolną historią, dziejącą się w jednym z japońskich technikum rolniczych. Spodobał mi się główny bohater i jego brak celu w życiu, gdyż do pewnego momentu mogłam się z nim utożsamiać. Oprócz tego przyjemna dla oka kreska, w wielu miejscach zabawne sytuacje i pokazanie pracy związanej ze zwierzętami. Nie wiem, jak to będzie dalej, ale mam nadzieję, że taki klimat będzie utrzymywany
dalej. 


4. Gdy zakwitnie w nas miłość


To jedna z najlepszych mang yuri (jak nie najlepsza), którą miałam przyjemność czytać. Jest to 7. tom, a zarazem przedostatni w serii, ale mam wrażenie, że historia  mogłaby się ciągnąć i ciągnąć (jak to bywa w romansach). Przez te 7. tomików zdążyłam się zżyć wystarczająco z bohaterami, aby czasami po prostu wracać do niektórych rozdziałów lub stron i czytać ich dialogi z niesamowitą przyjemnością. Całą serię bardzo lubię, choć widzę jej mankamenty. Po pierwsze, nie jestem typem osoby, która wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia, co w tej serii jest wprowadzone od samego początku. Po drugie, myślę, że zbyt wiele damskich postaci okazuje się "po złej stronie mocy" (czyli bycie nieheteronormatywnym, a tu idealna scena z anime), choć to można przekuć w plus. Odpuszczając całej serii, zajmijmy się tomikiem.
Ta zakładka jest cudowna
Problemy Koito z jej wyznaniem z poprzedniego tomu są zrozumiałe i nie dziwię jej się, że tak to przeżywa. Szczerze mówiąc, jest mi jej w pewnym sensie szkoda). Tak samo jest mi szkoda Saeki, która w końcu się odważyła wyznać swoje uczucia, a tu nic, została odrzucona. Tu nie ma się co dziwić Nanami, która przecież kocha Koito, ale to nie zmienia faktu, że w tym momencie możemy przyjąć stronę Saeki, która do tego momentu przygotowywała się od bardzo dawna. W ogóle rozmowa Sayaki z panią Kodomo, czyli partnerką opiekunki samorządu szkolnego, była jedną z moich ulubionych z całego tomu. Podoba mi się relacja pomiędzy tymi dwoma postaciami, choć w pewnym sensie wydaje się dziwna. Najlepsza jednak była reakcja profesor Hakozaki, gdy zauważyła swoją podopieczną ze swoją partnerką. Pozostając chwilę przy Hakozaki i Kodomo (nie jestem pewna nazwiska), jestem bardzo wdzięczna Nio Nakatani (autorce) za pokazanie przeszłości tej dwójki i tego, jak się poznały i co doprowadziło do tego, że są parą (swoją drogą, mój otp z całej serii). Powracając do Saeki i jej wyznania miłości Nanami, cieszę się, że te dwie pozostają dalej w stosunkach przyjacielskich. Obawiałam się, że gdy tylko wyzna jej swoją miłość, Touko odtrąci ją i nie będzie chciała mieć z nią styczności (aby jej po prostu nie ranić) lub Saeki postanowi trzymać się z dala, aby nie ranić samej siebie obecnością jej miłości, która kocha kogoś innego. Tomik ogółem oceniam bardzo dobrze. Gdy tylko otworzyłam kopertę, porzuciłam odrabianie pracy na (prawdopodobnie) Recepcję Mediów i przeczytałam go jednym tchem.


Na ten post to tyle. Na kolejną część manga update zapraszam już jutro!

czwartek, 27 kwietnia 2017

Manga update - czyli co przeczytałam w ostatnim czasie


Hej, hej!
Ostatnio wzięłam się za nadrabianie niektórych serii, które stoją na mojej półce od bardzo dawno. Okazało się, że w ciągu miesiąca przeczytałam dziewięć tomów mang i jedną light novel. Grzbiety tego co przeczytałam znajdują się na początku posta a teraz chciałabym przejść do krótkiego omówienia poszczególnych serii.
Na początek pójdzie novelka o Sakurze Haruno. Swoją premierę miała już w marcu, ale ja miałam do nadrobienia jeszcze novelkę o Shikamaru. Dlatego też tak długo zwlekałam z przeczytaniem jej. Stała u mnie na półce i czekała na swoją kolej, ale gdy tylko przyszedł na nią czas to została pochłonięta w trzy dni. Sakura w anime wydawała mi się irytująca przez prawie całe dwie serie. Dopiero w pewnym momencie całości zaczęła mi się podobać a obecnie jest pierwszą ulubioną postacią żeńską z całego uniwersum Naruto. Nic więc dziwnego, że książkę czytało mi się naprawdę dobrze i lekko.
Drugą pozycją z góry jest cztery tomy Kobato. Ta manga stoi u mnie od października, lub listopada (nie pamiętam kiedy zamawiałam paczkę). Pierwszy tom dostałam za darmo jako rekompensatę za nie wysłanie pełnego zamówienia. Tomik mnie zainteresował i postanowiłam dozbierać całą serię. Miałam z nią taki problem, że pierwszy tomik mnie zainteresował, ale drugi czytało mi się bardzo ciężko. Jednak w końcu wzięłam się w garść i zdołałam przeczytać wszystkie tomy i, o dziwo, manga naprawdę mi się podobała a wydarzenia, które tam zostały ukazane, nie raz mnie zaskoczyły. Dzięki tej mandze zyskałam chęć przeczytania reszty serii od Clampa.



Kolejna manga to oczywiście Ścieżki młodości. Obecnie na swojej półce mam pięć tomików, więc muszę sobie kiedyś domówić by zebrać całą serię. Co mogę o tym powiedzieć… Kocham te rysunki. Zakochałam się w Kou i jego bracie (ten pieprzyk <3). Jak na razie manga mi się podoba i jestem pewna w stu procentach, że będę ją kontynuować. W chwili gdy to piszę nie przeczytałam jeszcze do końca piątego tomiku, ale został tylko jeden rozdział, więc do końca dnia będzie on przeczytany. Jeszcze wspomnę, że przed zaczęciem czytania mangi nie oglądałam anime, ani nie miałam żadnej styczności z tym tytułem.
Dale to dwie jednotomówki od Waneko. Pierwsza z nich - Vitamin - to historia, która poruszyła moje serce ze względu na opisywaną sytuację z życia głównej bohaterki. Czytałam tą mangę pod koniec marca, gdyż zakupiłam ją podczas wycieczki do Warszawy. Wtedy też w moje łapki wpadły dwa tomiki Fairy Tail (które jeszcze stoją nieprzeczytane).
Drugą mangą jest Half & Half. Manga w której się zakochałam od pierwszego spojrzenia. Te piękne rysunki i ogółem cała ta historia. No normalnie cudo w rękach.
Wszystkie te tomiki są w szczególności z kwietnia. Postanowiłam zrobić taki update właśnie ze względu, że w tym miesiącu jakimś cudem przeczytałam aż tyle mang, choć dla niektórych może być to mało.

Oczywiście to nie są wszystkie mangi jakie ogółem czytam. W Polsce nie zostało wydanych kilka mang, które lubię czytać, ale raczej nie ma szans na ich wydanie ze względu na małe zainteresowanie w Polsce. Jedną z takich mang jest Hare-kon, z którym jestem na bieżąco. Czytam po angielsku na Mangafox.com i choć niewiele rozumiem to staram się czytać i jakoś sobie radzić. Drugą mangą jest Citrus. Praktycznie na bieżąco jestem z Shingeki no Kyojin. Co prawda żadnego tomu tej serii nie mam na półce, ale mogę zapewnić, że pewnego dnia przynajmniej kilka tomików pojawi się na mojej małej, skromnej półeczce.
Przy okazji, jak już tutaj jesteśmy, to wspomnę, że dzisiejszego dnia wpadły w moje łapki trzy tomiki trzech różnych seri. Mianowicie jest to Ino-Yasha tom trzeci, Naruto tom szósty i Dragons Rioting tom 3. Inu-Yashę kupiłam ze względu na to, że jest uznawana jako serię kolekcjonerską. Naruto ze względu na sentyment do serii a Dragons Rioting chciałam już kupić dawno temu, ale nie było okazji. Teraz mam przynajmniej ten trzeci tom i jakąś motywacje do zakupu dwóch pierwszych tomików.
Tak, wiem. Ta jakość...


No i na tyle na dzisiaj. Kiedy pojawi się następny Manga update? Nie mam pojęcia. Pewnie znowu jak przeczytam większość ilość tomów (na półce czeka 2 novelki i 9 tomów mang).
CREATED BY
MAYAKO
CREDIT: ART